2007-04-10
Wielu specjalizuje się w obchodzeniu prawa. Znacznie mniej entuzjazmowało się dziesięcioleciem uchwalenia Konstytucji. Tym różnimy się od Stanów Zjednoczonych (gdzie Konstytucja jest świętością) lub Niemiec (gdzie w ramach patriotyzmu `konstytucyjnego` chce się zrobić to co w Stanach). W Polsce jak się świętuje Konstytucję, to nie obowiązującą, ale taką z 1791 roku...
Świętowanie Konstytucji 3 Maja odzwierciedla pogląd określony w poezji: `bo żywy Polak to problem dziki, a my Polacy kochamy pomniki`. Przewaga Konstytucji 3 Maja nad obecną polegała na tym, że tamten akt prawny nigdy nie wszedł w życie i dzięki temu nie odkryto jaki to gniot był.
Obecna Konstytucja też nie jest idealna. Zaletą jednak jest to, że jest.
Po co w ogólności jest konstytucja? Na pewnym etapie historii ludzie myśląc o świecie zauważyli, że są przymioty będące istotnymi cechami człowieka. A zatem każdy człowiek rodzi się równy innemu człowiekowi, posiada niezbywalne prawa wolności i godności osobistej a także – co bardzo istotne – prawo własności prywatnej. Aby bronić tych praw przed rabusiem i poborcą podatkowym, przed bandytą i tyranem, ustanowiono konstytucje.
Ten łącznik między rabusiem a poborcą nie jest rzeczą przypadkową. Konstytucja ma chronić wolność i własność człowieka. Zagrożeniem może więc być zarówno słabe państwo nie zdolne by bronić dobra swoich obywateli, jak i państwo zbyt silne, uzurpujące sobie prawa rabowania majątku i obrażania godności zwykłych ludzi. Państwo nie jest Bogiem, człowiek nie jest niewolnikiem władzy. Państwo zagrażające obywatelowi jest zbędnym i szkodliwym tworem bez względu na swoje atrybuty: nazwy, godła i flagi. Nacjonalizacja majątku bez odszkodowania, więzienie bez wyroku sądu, wymuszanie hołdów i kneblowanie ust krytyce – jest przestępstwem. Państwo dokonujące przestępstw nie różni się moralnie niczym od mafii.
Przyjęcie konstytucji ogranicza władzę. Wprowadza mądrą zasadę, że wszelka władza działać może tylko w określonych kompetencjach. Minister nie może zastępować sędziego a premier prymasa. Nie zmienia tej zasady nawet arcydemokratyczny wybór większością 90% głosów obywateli. Legitymacja demokratyczna ustępuje bowiem legityzmowi prawnemu. Wyborcy mogli dać mandat władzy Hitlerowi, ale Trybunał Konstytucyjny powinien określić praktyczny zakres tej władzy. Z pewnością konstytucja niemiecka nie pozwalała kanclerzowi pozbawiać wolności, życia i własności obywateli pochodzenia żydowskiego. Dlatego Hitler posługując się mandatem demokratycznym w praktyce unieważnił niemiecką konstytucje.
Władza zatem może nie kochać konstytucji, tak jak i przeciętny człowiek nie kocha kodeksu karnego. Musi jednak prawo konstytucyjne szanować. Publiczne lekceważenie Konstytucji przez tzw organy konstytucyjne państwa jest stanem chorobliwym. Co gorsza NFZ nie refunduje lekarstw na to schorzenie.
Trzeba zatem umieć, gdy przychodzi pora, z książeczką – Konstytucją – w ręku powiedzieć jasno: tu są moje prawa, a tu kompetencje władzy. Nie mniej i nie więcej. Chcesz Pan więcej, zjedz sobie siana....